Z robotyzacją nierozerwalnie łączy się dyskusja o wypieraniu ludzi przez maszyny. Jeżeli proces ten będzie wyglądał tak jak przewidują najwięksi pesymiści, to nie obejdzie się bez zmian w podatkach i modelu finansów publicznych.


Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach wicepremier Morawiecki ogłosił że rząd pracuję nad ustawą która pozwoli na przyspieszoną amortyzację dla inwestycji w zaawansowane technologie i robotyzację.

Jednocześnie Morawiecki (podobnie jak Bill Gates) uważa że potrzebne jest opodatkowanie robotów, o czym mówił niedawno:

Oczywiście, że trzeba w przyszłości opodatkować roboty (…) bo roboty to jest kapitał zamieniony na technologię bardzo zaawansowaną, która po prostu generuje bardzo wysoką wartość dodaną. Czyli, mówiąc językiem biznesowym, tworzy najwyższą marżę

Skąd pomysł żeby obecnie dotować robotyzację poprzez obniżenie podatków i jednocześnie planować opodatkowanie maszyn w przyszłości?

Opodatkować roboty

Zakładając że automatyzacja będzie powodowała likwidację miejsc pracy oraz obniżenie kosztów wytwarzania, to nie trudno sobie wyobrazić dalsze konsekwencje. Fabryki będą produkowały dobra na które będzie stać bardzo niewielu. Społeczeństwo będzie składało się w większości z byłych pracowników. Bezrobotni konsumenci nie mają siły nabywczej. Całą konsumpcja byłaby dziełem niewielkiego odsetku społeczeństwa (np. właścicieli fabryk, menadżerów, specjalistów od robotyzacji) posiadających kapitał. Ci żeby nie dopuścić do upadku gospodarki musieli bez przerwy coś kupować, a ciężko zmieniać telefon co tydzień, a auto co miesiąc.

Pracownicy w przeciwieństwie do maszyn są konsumentami i od tego ile zarabiają zależy rozwój gospodarki. Jeżeli nikogo nie będzie stać na produkty wyprodukowane w zautomatyzowanych fabrykach, to i one staną się zbędne. Dlatego Henry Ford podwoił płacę pracownikom składającym model T z 2,5 do 5 dolarów dziennie, tak żeby było ich stać na kupno samochódu. W 1914 roku pracujący przy taśmie robotnik mógł kupić wytwarzane przez siebie auto za 4-miesięczną pensję. W ten sposób podwyżka po pewnym czasie wracała do jego kieszeni.

Dochód podstawowy

Stąd też pomysł na podatek dla robotów z którego mogły by być potem finansowane programy dochodu gwarantowanego dla każdego obywatela. To taki rozszerzony wariant naszego 500+ w którym pieniądze od państwa otrzymuje każdy obywatel. Dochód podstawowy sprawiłby ze całość społeczeństwa byłaby w stanie nabywać dobra i byłoby je dla kogo produkować.

Zdjęcie: Flickr, Enid Martindale