Zobaczcie co pokazała Kuka na tegorocznym SXSW:

Samo demo uważam za bardzo interesujące. Przyciąga uwagę, jest pomysłowe i za każdym razem jest ta odrobina niepewności czy butelka upadnie we właściwy sposób. Kuka chwali się udaje się to w 90 – 95% przypadków dodając że:

it’s not just a fun demo, it’s a test bed for machine learning and optimization of complex processes harnessing large sets of data to help a robot get better at something by itself.

I to jest to co mi się w tej demonstracji nie podoba – marketing :)

Bottle flip challenge

Nie widzę tutaj ani grama sztucznej inteligencji. Raczej długie godziny prób i mnóstwo przekleństw programisty. To samo (że dużo prób, nie przekleństw ;-)) mówi w wywiadzie programista odpowiedzialny za to stanowisko.

Ten model robota nie posiada żadnego czujnika siły/momentu, co sprawia że nie może we własnym zakresie stwierdzić ile płynu znajduje się w butelce. Dlatego wszystkie butelki są napełnione w tym samym stopniu, do 1/3 wysokości. To idealne proporcje zwiększające szansę na szczęśliwe wylądowanie butelki. Żeby zmaksymalizować prawdopodobieństwo poprawnego lądowania robot czeka odpowiednio długo po to, żeby zawirowania płynu nie miały wpływu na wynik rzutu.

Twórcy mówią że największym problemem był rozrzut jakościowy butelek. Pojemniki nie dosyć same w sobie są cienkie i odkształcalne, a dodatkowo różnią się miedzy sobą. Priorytetem przy ich produkcji jest cena i szybkość, a powtarzalność schodzi na dalszy plan. Metoda formowania wtryskowego nie potrafi zapewnić jednakowej grubości ścianek, kształtu, czy równej masa. Kluczem do sukcesu okazało się korzystanie z butelek wytworzonych na jednej maszynie dającej najbardziej powtarzalne produkty.

Comau też ma swoje wyzwanie

Podobnie pracochłonne demo stworzyło na potrzeby kręcenia reklamy Comau. W tym wypadku też nie zazdroszczę programiście :) I ciekaw jestem za którym podejściem udało się po raz pierwszy wrzucić piłkę do kosza.