W jakim języku programuje się roboty przemysłowe? – pyta Andrzej, 29 lat z zachodniopomorskiego. Popularność robotów sumo i całego elektronicznego DIY wypacza nieco postrzeganie robotów przemysłowych przez społeczeństwo. Jeśli zapytacie o język programowania robotów studenta pierwszego roku automatyki i robotyki to usłyszycie: asm/C/Java/nie wiem.


Z problemem niskiej świadomości ludzi na tematy dotyczące robotyki postanowił zmierzyć się Cezary Zieliński z PIAP-u. W swoim artykule pokrótce charakteryzuje aż 10(!) języków wykorzystywanych w robotyce. Są zarówno te najpopularniejsze (Karel, Rapid, KRL, AS, PDL2) jak i zupełnie niszowe na polskim rynku (choćby URScript czy FTL).

Sam artykuł jest napisany dosyć hermetycznym językiem, więc osoby nie mające doświadczenia w robotyce mogą mieć problem z odbiorem tekstu. Z drugiej strony poświęcenie kilku akapitów na każdy język powoduje że jest to w zasadzie wypisanie najważniejszych słów kluczowych występujących w danym języku. Co oczywiście nie znaczy że doświadczony robotyk nie znajdzie tam interesujących informacji.

Historia języków programowania robotów

Historia rozwoju współczesnych języków programowania sięga połowy lat 70. Jednym z pierwszych był język VAL (Victor’s Assembly Language), który został opracowany w firmie Victora Scheiman-a. Jego przedsiębiorstwo (Vicarm) razem z będącym w trakcie opracowywania robotem PUMA oraz nowo powstałym dialektem programowania zostało wykupione w 1977 roku przez Unimate. Obecnie język VAL jest stosowany przez firmę Staubli, która w latach 80 wykupiła upadające Unimate.

Zanim roboty doczekały się własnego języka programowania były sterowane poprzez układy odtwarzające nauczony wcześniej ruch. Do zapisu wykorzystywano nośniki magnetyczne. Cały system pracy powodował wiele niedogodności. Niemożliwe było ponowne wykorzystanie istniejących fragmentów programów oraz utworzenie czytelnej dokumentacji.

Wyobrażacie sobie ten dreszczyk emocji przy przejeżdżaniu backupu programu z jakiejś taśmy znajdującej się w archiwum? To co naprawdę się na niej znajdowało, było jasne dopiero po jednokrotnym odtworzeniu taśmy. Same nośniki były zawodne, oraz kłopotliwe w obsłudze, gdyż wymagały przewijania. Żeby skrócić przestoje stosowano układy sterowania zaopatrzone w dwie kasety magnetyczne. W czasie odtwarzania programu z jednej druga z tym samym programem była przewijana.

PS.
Wiecie że KRC Editor od niedawna nazywa się OrangeEdit?